Szlaki turystyczne

Znajdziesz tu informacje na temat miejsc, które są ciekawe do odwiedzenia. Prezentacja wizualizacji i zdjęć oraz opisów szlaków pieszych, rowerowych i Nordic Walking.

sobota, 22 czerwiec 2019 00:00

Obrzędy sobótkowe i nocy św. Jana - Sobótki

Autor: 
Oceń ten artykuł
(5 głosów)
Sobótki Sobótki

OBRZĘDY SOBÓTKOWE I NOCY ŚW. JANA - Sobótki

Obyczaje związane z okresem Bożego Ciała

Ważnym wydarzeniem obrzędowym na Kaszubach Środkowych i rozpowszechnionym we wszystkich kościołach katolickich w Polsce jest uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa zwanego popularnie Bożym Ciałem.
Po raz pierwszy obchodzono to święto w 1246 r. za sprawą prywatnego widzenia błogosławionej Julianny. Ustanowione bullą „Transiturus” z 1246 r. przez papieża Urbana IV, a potwierdzone przez Sobór w Vienne stało się świętem obchodzonym we wszystkich krajach katolickich (Ibidem, s. 60.). Najważniejszym elementem tego święta są uroczyste procesje, w których bierze udział każdy katolik.
Na Kaszubach Środkowych w święto Bożego Ciała procesja idzie do 4 stacji - ołtarzy polowych zrobionych w różnych miejscach, pod którymi wystawiany jest Najświętszy Sakrament (2,14). Czytana jest Ewangelia wg św. Marka, Mateusza, Łukasza i Jana (57). Domy przystrojone są zielonymi brzózkami i obrazami świętych (3,4). W Kartuzach wierni ze wszystkich 3 parafii uczestniczą w we wspólnej procesji przez miasto (11). Na początku procesji niesiony jest krzyż, potem idą ministranci z chorągiewkami i zapalonymi świecami, następnie poczet sztandarowy, rodzina żywego różańca, dziewczynki w strojach komunijnych sypiące kwiaty kłaniając się w stronę księdza niosącego Jezusa w Najświętszym Sakramencie, a chłopcy niosą różaniec (41), kadzidło. Następnie pod baldachimem idzie ksiądz niosący Najświętszy Sakrament. Za nimi idą organista i wierni w strojach kaszubskich (35) i reszta wiernych śpiewająca pieśni eucharystyczne (57). Treścią religijną tego święta jest udzielanie błogosławieństwa wszystkim ludziom, pracy ludzkich rąk i całej przyrodzie.
Tradycją jest już łamanie gałązek z drzew zdobiących ołtarze. Gałązki te ustawione w ogrodzie lub polu służą jako ochrona przed złymi siłami i gradobiciem. Niektórzy wykorzystują je w celu uchronienia plonów przed inwazją myszy. Zastrzega się jednak, aby to były gałązki ze wszystkich czterech ołtarzy (Ibidem, s. 62.).
Cały tydzień trwa oktawa Bożego Ciała. Na jej zakończenie kapłan poświęca uplecione z macierzanki wianki(5,27,57), które służą do zaparzenia leczniczych herbat. Według wierzeń niektórych osób wianki te mają i inne przeznaczenie. Powieszone na poddaszu skutecznie zabezpieczają przed uderzeniem piorunu, stanowią lekarstwo dla bydła po wycieleniu się, chronią trzodę chlewną przed urokiem i czarami, mają działanie zabezpieczające przed myszami i pożarem.
Dawniej, gospodynie, aby przyśpieszyć wyrobienie masła i ewentualnie zdjąć urok zadany przez złą kobietę krowom, przecedzały mleko przez sito, na którego dnie znajdował się poświęcony wianek. Taki zabieg ponoć zawsze przynosił efekt (Ibidem, s. 63.).
W Kartuzach w procesjach Bożego Ciała parafianie brali udział już od XIX wieku. Pierwszą taką procesję przeprowadził ks. Sobotta w dniu 15 czerwca 1843 r., która trwała 8 i pół godziny. Podczas oktawy procesje odbywały się codziennie. W niedzielę w oktawie udawała się taka procesja w formie pielgrzymki z chorągwiami i obrazami z Kartuz do parafialnego kościoła w Goręczynie. W okresie zaborów procesje te stawały się świadectwem i znakiem sprzeciwu wobec miejscowych ewangelików, którymi byli najczęściej sprowadzeni na ziemie koloniści niemieccy.
W okresie Drugiej Rzeczypospolitej procesje Bożego Ciała organizowane były w mieście w ten sposób, że po sumie na czele procesji kroczyły dzieci szkolne, stowarzyszenia, krzyż i ministranci ze świecami, a następnie chorągwie kościelne, bractwa, dzieci sypiące kwiaty, siostry zakonne i kapłani. Za baldachimem kroczył celebrans niosący monstrancję z Najświętszym Sakramentem. Celebransa prowadzili członkowie Rady Parafialnej, a straż przy Najświętszym Sakramencie pełnili członkowie Bractwa Kurkowego. Za baldachimem kroczyły władze miejskie, chóry i zespoły orkiestrowe, a następnie tłumy parafian. Komendę nad całością sprawował wraz z członkami Straży Pożarnej Emil Lniski. Procesje szły głównymi ulicami miasta.
W pierwszych latach po zakończeniu drugiej wojny światowej Lniski był Przewodniczącym Powiatowej Rady Narodowej w Kartuzach, zaś urzędujący w Kartuzach w latach 1948-1949 Starosta Powiatowy Bolesław Skręt - rodem z Warszawy – był bardzo dumny, gdy podczas procesji Bożego Ciała osobiście prowadzili celebransa pod baldachimem (N. Maczulis, Kartuzy - z dziejów miasta..., s. 53.).
Obecnie w czasie niektórych świąt (oktawa Wielkanocy, Bożego Ciała), odpustów czy parafialnych misji świętych odbywają się procesje wokół kościołów parafialnych.


2. Obrzędy sobótkowe i Noc Świętojańska


Czerwiec jest miesiącem, w którym przypada czas na pierwsze sianokosy. Mówi o tym przysłowie kaszubskie:
„Na Jana
zabierz są do sana”,
a w dniu rozpoczęcia koszenia łąk kosiarze skręcali z siana powróz i przewiązywali nim przewodnika przez ramię. Dziewczęta natomiast z siana plotły warkocze, które później zdobiły ramiona kosiarzy. Uwieńczeniem pracy było przeniesienie do domu bukietu z polnych kwiatów. Na Kaszubach trawę z łąk sprzątano dwukrotnie. Pierwszy raz po dniu św. Jana, zaś drugi raz po dniu św. Michała (W. Błaszkowski, Tradycyjna ludowa kultura materialna Kaszub i Kociewia, W: Kultura i sztuka, Gdańsk 1965, s. 84.).
W okresie świętojańskim będącym kulminacją przesilenia letniego (co roku 23 na 24 czerwca) nawarstwiają się na Kaszubach zwyczaje i obrzędy, a ich szczytem jest do dzisiaj obchodzone święto Sobótki (W. Odyniec, op. cit. s. 49 - 50.: B. Stelmachowska, op. cit., s. 171.).
Sobótka albo „kupalnocka” to święto słońca, nic więc dziwnego, że chociaż uświęcona przez Kościół zachowała dużo prastarych pierwiastków. Łyse Góry to nie tylko miejsca sabatów czarownic, to również miejsca przeznaczone na misteria związane z kultem słońca – być może dlatego, że było z nich bliżej z ziemi do nieba (W. Odyniec, op. cit., s. 46.). Jest to starodawny obrzędowy obyczaj na Kaszubach.
„Już dawno, bardzo dawno posążki bożków porąbano – pisał w Chełmnie Florian Ceynowa w „Nadwiślaninie” z dnia 30 kwietnia 1851 r. – popalono, lub w bezdennym morzu potopiono, a na ich miejsce wystawiono ołtarze Jedynego Boga. Jednak nie tak lekko dał się duch narodu czyli narodowości odmienić, bo po dziś dzień wiele zwyczajów i zabaw z czasów przedchrześcijańskich tak w miastach, jak i na wsiach znajdujemy. Z tych zabytków jest najważniejszym obchodzenie Świętojanek czyli Sobótek(...) (Opis Sobótki zob.: Świętojanki czyli Sobótki, „Kaszebe” nr 13 z dnia 1 – 15 lipca 1958.).
Jest to noc, w której mocują się dzień z nocą, dobro ze złem, kłamstwo z prawdą, to też noc zbiorowego sądu, na którym gromadziła się cała osada kaszubska. Nad wodą wśród lasu na wzgórzu układano trzy stosy z jałowca. Przygotowywano wieniec kwiatów i zeszłoroczną sobótkową głownię. Sobótkę prowadził starzec – najmędrszy i najczcigodniejszy. On zapalał głownią środkowy stos z wieńcem. Ta chwila była uroczystym otwarciem obrzędu. Po tym wszyscy wyznawali publicznie swoje winy, a ci, których pokrzywdzono, przebaczali. Sądził ogień i to on wyznaczał pokutę.
Była to noc pojednania i powszechnej zgody lub noc wyklęcia ze społeczności tych, którzy nie chcieli stanąć przed sądem. Była to też noc wielkiej, jedynej możliwości uchwycenia szczęścia i realizacji marzeń. To tej właśnie nocy na jedną godzinę rozkwitał kwiat paproci. Kto był sprawiedliwy, oparł się pokusom i miał odwagę – mógł go znaleźć (R. Ostrowska, I. Trojanowska, Bedeker kaszubski, Gdańsk 1978, s. 395 – 396.).
W wierzeniach Kaszubów – kwiat paproci kwitnie niesamowicie – jakby szklane oko patrzało, bo dostępu do niego bronią ciernie i przeszkadza zły duch. Ukazuje się pod postaciami zwierząt, jako wędrowiec, który zadaje pytania. Jeśli się na nie odpowie, nie osiągnie się paproci, a więc szczęścia. Nie wolno też oglądać się za siebie, ani rozmawiać, choćby straszne głosy wołały i wzywały przeraźliwie.
Dziwne rzeczy dzieją się też na rozstajnych drogach. Stawia się tam trzy brony związane nicią konopną i ustawia je kolcami do góry. Czyni się tak dlatego, by okrakiem Czarownice jadące na miotłach musiały przesunąć się przez te gwoździe. Kto chciał je zobaczyć, musiał usadowić się pod bronami i czekać na nie od chwili zapalenia sobótki do północy. Wierzono, że zobaczy je na pewno, jednak nie wolno o tym nikomu mówić.
Ogień sobótkowy miał znaczenie oczyszczające, odganiał demony od obsianych pól. Młodzież dla oczyszczenia się od wszelkiego zła, trzykrotnie przeskakiwała dogasający się święty ogień. Resztki z ognia wykorzystywano do wzniecenia nowego - w domowych kominkach (L. Malicki, op. cit., s. 49.).
Skaczącym przez stos sobótkowy nie zawsze się to udawało. Był to znak, że w domu skaczącego jest czarownica. Według wierzeń – tego właśnie dnia – czarownice miały prawo wejścia po zachodzie słońca do domów. Gdy czarownica przeszła przez dom przyniosła nieszczęście – śmierć, chorobę, pożar. Ludność kaszubska broniła się przed czarownicami przez wystawienie gałązek klonu w zbożu, we wnętrzu chałupy, w obejściu lub na oknach
(B. Stelmanowska, op. cit., s. 171 - 172.).
W okresie zaboru pruskiego sobótki były czynnikiem budzenia świadomości narodowej Kaszubów i dlatego władze zabraniały ich obchodzenia pod pretekstem niebezpieczeństwa pożarów.
Znano różne świętojańskie wróżby i wierzenia: zbierano zioła lecznicze, wierzono w istnienie i siłę czarownic, opowiadano o kwiecie paproci, na drzwiach chlewów i stodół malowano smołą czarne krzyże, w chałupach zatykano pod belkami klonowe gałęzie, które miały chronić przed wszelką czartowską mocą, wkładano świeży kalmus (tatarak) do łóżek, co chroniło przed rozmnażaniem się owadów. Tak więc wieczór i noc w wigilię św. Jana uważano za czas wielkich tajemnic i nieczystych sił (Zob. na temat obrzędów, duchów, demonów i czarownic na Kaszubach : J. Samp, Kultura duchowa Kaszub. W: Kaszuby, Wrocław – Warszawa – Kraków – Gdańsk – Łódź 1988, s.162 - 179.).
Za główne ośrodki czarownic uważano Staniszewo, Pierszczewo i Skorzewo położone na wzniesieniach zwanych na Kaszubach „Łysymi Górami”. Widywano je jadące w Noc Świętojańską na hulankę czartem, jak siedziały okrakiem na brzozowej miotle. Podczas jazdy otaczał je płomień, ale niektóre opuszczały kominy swych chat w postaci samego tylko płomienia. Sztukę czarodziejską przekazywały czarownice w tajemnicy córkom lub wnuczkom, tak jednak, aby nawet wierzenia otoczenie tego nie zauważyło (B. Grzędzicki, op. cit., s. 174 - 175.).
Według wierzenia ludu kaszubskiego Sobótki (Zob.: P. Szefka, Sobótka. Widowisko ludowe oparte na obrzędach, zwyczajach i obyczajach kaszubskich. Opracowane na podstawie materiałów zebranych w latach od 1930-1939, Gdańsk 1958, s. 1-14.) były dniem szczególnego działania złych duchów, demonów i czarownic. Stąd też wzięły się obrzędy zabezpieczające cały inwentarz przed ich wpływem. Pomocne w zabezpieczeniu inwentarza przed wpływem złych duchów, demonów i czarownic było zaznaczenie go święconą kredą przechowywana w domach od Trzech Króli, rysowanie na jego łbach kółek i znaków krzyża św.. Oznaczano też tym znakiem drzwi chlewów i progi obór. Działanie odstraszające miały też gałązki klonu, którymi zdobiono domy.
Dzień św. Jana - 24 czerwca - uważa się powszechnie za początek lata i bez obaw przed duchami wody można się kąpać w rzekach i jeziorach.
Punktem kulminacyjnym w pracy rolnika kaszubskiego były i są żniwa. Wiążę się z nimi praktyka religijna jaką jest udział we Mszy św. w intencji pomyślnych plonów.
Prognozę pogody na żniwa przepowiadały dzień 10 czerwca Siedmiu Braci Męczenników:

„Kiej na Setme Bracy śpiącech pado, będze padało setme niedzel”
(gdy na Siedmiu Braci Śpiących pada, będzie padało przez siedem tygodni).

Dzisiaj w Sobótki czyli wigilię - czczonego przez kościół - Św. Jana Chrzciciela w Kartuzach organizowane są zabawy przy ognisku na wolnym powietrzu. Tego dnia młodzi wróżą sobie przyszłość. Taka znaną wróżbą jest puszczanie na wodę (jezioro) wyplecionych przez dziewczyny wianków. Który wianek przepłynie i złapie go chłopiec, to wróży dziewczynie zamążpójście (4,10). Inny obyczaj to „ścinanie kani”, (5) lub skakanie przez ognisko (20).
Zwyczaj ścinania kani jest symbolem wszystkiego złego, które było na całym świecie. Przez ścięcie odchodzą złe duchy (31). Jest to legenda o wielkim ptaku oskarżonym o wszelkie zło, który zostaje oskarżony i ścięty
(Zob.też: A. Kwaśniewska, T. Sadkowski, Kultura ludowa Kaszub i Pomorza, W: Pomorze – mała Ojczyzna..., s. 745.)
Sobótki i Noc Świętojańska są więc kolejnym przykładem obchodzenia przez ludność obrzędów lokalnych związanych nie tylko z wiarą katolicką, ale również mających swe podłoże i powiązania ze starą obrzędowością pogańską.

Czytany 461 razy Ostatnio zmieniany środa, 26 czerwiec 2019 14:44
Norbert Maczulis

Zapraszam na stronę portalu Szwajcaria-Kaszubska.pl gdzie można przeczytać moje publikacje.

Dyrektor Muzeum Kaszubskiego w Kartuzach (do 30 kwietnia 2015), Norbert Maczulis

Mój profil na fb.com/norbert.maczulis

Skomentuj

Komentarz zostanie opublikowany po zatwierdzeniu przez redakcję.


Proszę rozwiązać proste zadanie (blokada antyspamowa):

Skocz do:

Polecamy

Zdjęcie z galerii

Ostatnie komentarze

Gościmy

Odwiedza nas 141 gości oraz 0 użytkowników.

szwajcaria-kaszubska.pl