Szlaki turystyczne

Znajdziesz tu informacje na temat miejsc, które są ciekawe do odwiedzenia. Prezentacja wizualizacji i zdjęć oraz opisów szlaków pieszych, rowerowych i Nordic Walking.

Ze słownika Polsko-Kaszubskiego:międlarka | cerlëca (sł. Eugenisz Gołąbek)
niedziela, 04 październik 2020 11:50

Wycieczki po Szwajcarii Kaszubskiej - We mgle prahistorii i wczesnego średniowiecza

Autor: 
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Przebieg trasy: Kartuzy – Babi Dół – Kamienne Wesele – Przywidz – Uniradze – Węsiory – Mściszewice – Borzestowo – Chmielno – Zamkowa Góra – Kartuzy Długość: 140 km

Lasy i pola środkowych Kaszub kryją wiele tajemniczych śladów – swoistych „pocztówek” sprzed stuleci. Do dzisiaj rolnicy natrafiają na dziwne skupiska kamieni albo ciemną, węglistą ziemię i metaliczne spieki, które są pozostałościami po dawnych hutach. Najciekawsze spośród odkryć archeologicznych są jednak prahistoryczne budowle, czyli kurhany i kręgi kamienne. Dwa cmentarzyska na środkowych Kaszubach – w Węsiorach i w Trątkownicy – są wyjątkowe w skali europejskiej. Zapraszamy zatem na wędrówkę śladami dawnych ludów i legend z nimi związanych. Wycieczkę rozpoczynamy od zwiedzenia Muzeum Kaszubskiego (zob. też s. 59) w Kartuzach. Na parterze w sali poświęconej dawnemu rybołówstwu można obejrzeć kilka dłubanek (kasz. czôłn), które zostały przypadkowo wyłowione z jezior w okolicach Kartuz. Choć znajdujące się w muzeum egzemplarze pochodzą z czasów nowożytnych, to łodzie tego typu były pierwszymi, jakich używano na tych terenach. W czasach późniejszych brak odpowiednio dużych drzew zmusił rybaków do konstruowania łodzi, których dno było zrobione z kłody, a burty z desek. Z Kartuz kierujemy się w stronę Gdańska przez Dzierżążno i Borowo. W Żukowie słynącym z zespołu poklasztornego norbertanek (zob. s. 16) skręcamy w kierunku Kościerzyny. Minąwszy Glincz, wjeżdżamy w las i docieramy do Babiego Dołu. Można stąd wybrać się na spacer Jarem Raduni – najdłuższym przełomowym odcinkiem rzeki. Zbocza wąwozu osiągają 40 m wysokości, a wiosną na dnie doliny utrzymuje się lód, mimo że wszędzie dookoła śnieg już stopniał. W Babim Dole znajduje się jedno z lepiej w okolicy zachowanych wczesnośredniowiecznych grodzisk – na Zamkowej Górze. Aby tam dotrzeć, jadąc w kierunku Kościerzyny i przejechawszy ponad wąwozem, należy skręcić w prawo w gruntową drogę. Jej odnoga odbijająca w prawo prowadzi w widły wspomnianego wąwozu i Jaru Raduni. Grodzisko odkryto w XIX w., ale dotychczas było badane tylko powierzchniowo. Pofałdowany majdan otaczają wysokie nawet na 3–4 m wały i fosa. Uwaga – Zamkowa Góra znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie rezerwatu „Jar Raduni”, po którego terenie można poruszać się tylko znakowanymi szlakami. Z Babiego Dołu niedaleko do wsi Borcz, gdzie znajduje się zespół dworski do 1945 r. należący do rodziny Hoenów (zob. s. 109). Naprzeciw dworu skręcamy w prawo w lipową aleję. Ponad 2 km od skrzyżowania znów skręcamy w prawo w szutrową drogę Babi Dół – Wyczechowo, która po 400 m doprowadza nas do kurhanów i kamiennych kręgów w Trątkownicy. To prehistoryczne cmentarzysko zostało nazwane przez miejscowych Kamiennym Weselem, gdyż nawiązuje do niego legenda o skamieniałym orszaku weselnym. Za pomocą tego typu legend usiłowano dawniej tłumaczyć istnienie dziwnych, nienaturalnie rozmieszczonych głazów na pustkowiach. Stanowisko w Trątkownicy składa się z pięciu dużych kurhanów pokrytych płaszczem kamiennym i otoczonych wieńcem z głazów oraz ponad 60 grobów płaskich. Kręgi z kurhanami znajdują się po południowej stronie drogi Kiełpino – Borcz, natomiast pozostałe pochówki rozsiane są po obu jej stronach. Jeden z nich przecięła droga. Podobnie jak na cmentarzyskach w Odrach, Węsiorach i Grzybnicy, w Kamiennym Weselu groby płaskie są rozrzucone na rozległej powierzchni. Te przebadane znajdują się na terenie ok. 0,75 ha, a odległości między nimi sięgają 18 m. Najwięcej jest grobów szkieletowych, w których ciało złożone na drewnianej desce lub w trumnie chowano głową ku północy. Znacznie mniej jest pochówków ciałopalnych, w których spalone na stosie pogrzebowym szczątki składano do jamy ziemnej bądź glinianego naczynia – popielnicy. Jako że w grobach szkieletowych zmarłych chowano zazwyczaj razem z cennymi rzeczami, znalezione zabytki metalowe pochodzą właśnie z tego typu grobów – najliczniej znajdowane są brązowe zapinki. Wiele grobów nosi ślady rozkopywania w celach rabunkowych, najprawdopodobniej w krótkim czasie po pogrzebie. Rabusie nie zawsze jednak znajdowali wszystkie kosztowności; w ten sposób do czasu prac archeologicznych zachowały się np. dwa złote pierścienie leżące pod szkieletem w jednym z grobów. Ciekawymi znaleziskami są również odkryte pomiędzy grobami miejsca obróbki stel, wyznaczone przez skupiska granitowych odłupków. Wiele wskazuje na to, że stele tworzące kręgi kamienne były ciosane już wówczas, gdy w tym miejscu chowano zmarłych. W południowej części stanowiska, pod lasem, odkryto kilka palenisk, które zapewne wyznaczają granicę nekropolii. Brak szczątków kostnych i śladów wybierania ogniskowych wypełnisk pozwala stwierdzić, iż raczej nie były to miejsca spalania ciał. Kamienne Wesele wciąż czeka na kompleksowe przebadanie. Na razie przyjmuje się, że okres użytkowania tej nekropolii przypadł pomiędzy ostatnimi dziesięcioleciami I w. a połową II w. Niewielkie grupy grzebały tu zmarłych jeszcze w końcu III w. Z Trątkownicy wracamy się do drogi krajowej w Borczu, aby podążyć nią do Egiertowa. Z tej wysoko położonej wsi kierujemy się w stronę Przywidza jedną z piękniejszych szos widokowych w Szwajcarii Kaszubskiej. Mijamy wieś Kamela, która podobnie jak Egiertowo powstała jako osiedle hutnicze w połowie XVII w. Z okolicznych lasów pozyskiwano wtedy w ogromnych ilościach materiały do produkcji smoły, dziegciu, potażu i szkła. Przejeżdżając przez dolinę za Kamelą, mijamy jednocześnie przedwojenną granicę Wolnego Miasta Gdańsk. Następnie mijamy Roztokę i Klonowo Górne, za którym zaczynamy 1,5-kilometrowy zjazd do głębokiej rynny polodowcowej, w której położone jest Klonowo Dolne. Rozciągają się stąd piękne widoki na stoki wzgórz po przeciwnej stronie rynny – osiągają one znaczne wysokości (nawet 278 m n.p.m.), niewiele ustępując pod tym względem Wzgórzom Szymbarskim, i porośnięte są okazałym bukowym lasem. Omijając niewielkie jezioro z prawej, pokonujemy kolejne wzniesienie, by dostać się do Przywidza. Tam obieramy początkowo kierunek na Gdańsk. Jadąc, mijamy po prawej neogotycki, poewangelicki kościół Matki Bożej Różańcowej. Po lewej widoczny jest zespół dworski z budynkiem dworu von Jenów z 2. poł. XIX w., w którym obecnie mieści się pensjonat i hotel. Objeżdżając dawny park dworski, skręcamy w prawo (kierunek: Pruszcz Gdański). Przybliżamy się na chwilę do brzegów jeziora, by potem przejechać na jego drugą stronę przez most. Tuż za nim, po lewej znajduje się miejsce, w którym można zostawić samochód, żeby wybrać się na spacer lub wycieczkę rowerową wzdłuż południowych brzegów akwenu. Jezioro Przywidzkie nie jest szczególnie duże (112,5 ha, głębokość maksymalna 12,2 m), nadrabia to jednak malowniczością. Jego brzegi są w większości porośnięte bukowymi lasami, a zbocza rynny jeziornej wznoszą się nawet 70 m ponad taflę wody. Po lewej widać jedyną wyspę na jeziorze. Na jej stromych stokach rośnie prawie 200-letni las bukowo-dębowy – kilka wieków temu takie zbiorowiska leśne były powszechne na środkowych Kaszubach. Przed wiekami znajdował się na niej gród, co potwierdzają liczne ruchome znaleziska. Cała wyspa od 1954 r. objęta jest ochroną rezerwatową. W odległości 1,8 km od parkingu droga gwałtownie zakręca, a ścieżka prowadzi na półwysep. To znak, że dotarliśmy do grodziska. Fosa i wyraźny wał oddziela je od nasady półwyspu. Nieco mniejszy wał znajduje się w głębi lasu i stanowił zapewne pierwszą linię obrony w razie ataku. Spacer można kontynuować, idąc dalej drogą wokół Jeziora Przywidzkiego (razem ok. 9 km).  Wróciwszy z Przywidza do Egiertowa, ruszamy się w stronę Kościerzyny. Po drodze mijamy położoną u podnóża Wieżycy wieś Rybaki. W 1896 r. miejscowość ta, wtedy jeszcze znana jako Fiszerowa Huta, stała się słynna z powodu niezwykłego znaleziska. Podczas orki miejscowy gospodarz odkrył stare naczynie, a w nim monety, ozdoby, sztabki, blachy i druty srebrne. Niestety, nieświadomy wartości znaleziska chłop użył jednego z drutów do naprawienia kosy, część przedmiotów zgubiły bawiące się nimi dzieci. Sądząc po zachowanych arabskich, duńskich, angielskich, niemieckich i polskich numizmatach, ten wspaniały skarb ukryto po 1024 r. Nie potwierdzono jak dotąd żadnych znalezisk z samej Wieżycy, choć istnieją hipotezy mówiące, że z racji swej wysokości Wieżyca była miejscem kultu pogańskiego. Spod Wieżycy przez Szymbark docieramy do Gołubia. W pobliżu miejscowości odnaleziono ślady świadczące o istnieniu wyraźnego regionu osadniczego w okolicy Jezior Raduńskich już 1200 lat p.n.e., a potem także w XIII w., kiedy sięgały tu granice tzw. Ziemi Pirsna. Jedziemy teraz do Pierszczewa położonego 2 km na wschód od Gołubia. Z szosy roztaczają się malownicze widoki na otoczenie jezior Patulskiego i Ostrzyckiego i położone na lewo od nich garby Wzgórz Ostrzyckich. Jadąc szutrową drogą, 1,5 km na północny zachód od Pierszczewa docieramy do jeziora Zamkowisko. Pomimo niewielkiej powierzchni (7 ha) zbiornika jego głębokość przekracza 17 m. Na brzegu jeziora leży głaz umieszczony przez stowarzyszenie opiekujące się tym miejscem. Głaz przypomina, że przy zbiorniku znajdował się niegdyś główny gród tzw. ziemi Pirsna. Grodzisko wznosi się 25 m ponad taflą wody. Na jego spłaszczony wierzch, będący dawniej majdanem grodu, prowadzi kręta droga.  Warownia została zniszczona prawdopodobnie w czasie walk Świętopełka II Wielkiego z jego braćmi Raciborem i Samborem w 1. poł. XIII w. Znad jeziora Zamkowisko warto udać się do pobliskich Uniradzów. Około 3 km za Gołubiem skręcamy z szosy do Stężycy w szutrową drogę oznaczoną przez leśników numerem 15. Po ok. 2,5 km dojeżdżamy do miejsca postojowego, gdzie widać tablice zaczynającej się tu archeologicznej ścieżki dydaktycznej. Znajdują się na niej trzy przystanki prezentujące groby z różnych okresów. Najnowsze badania prowadzone przez pracowników Uniwersytetu Warszawskiego i Muzeum Archeologicznego w Gdańsku wskazują, że w obrębie pętli Jezior Raduńsko-Ostrzyckich może istnieć nawet ponad 3000 kurhanów. Występują one w trzech skupiskach w leśnictwach Przewóz i Uniradze. Niegdyś notowano je również na pobliskich polach, jednak od XIX w. zaczęły znikać – łatwo dostępny kamień można było wówczas sprzedać do budowy nowych dróg i budynków. Zmarłych w rejonie przeciętym obecnie ścieżką dydaktyczną grzebano przez ponad 2000 lat, a to oznacza, że odnalezione groby i kurhany to pozostałości po kilku różnych ludach. Najwcześniejszy eksponowany obiekt to kurhan kultury łużyckiej (1200–550 p.n.e.). Znaleziska świadczą, że w tym czasie w okolicach Jezior Raduńskich znajdowało się wyraźne skupisko osadnicze. Zdarzało się też, że powstałe wówczas mogiły były wykorzystywane do pochówków także w kolejnych stuleciach przez ludy innych kultur. Wzdłuż ścieżki zaznaczono także grób płaski skrzynkowy wiązany z kulturą pomorską (500–125 p.n.e.), która wywodziła się od grupy kaszubskiej kultury łużyckiej. Ciekawy jest też kamienno-ziemny kurhan z wczesnego średniowiecza (X–XI w.). Z Uniradzów jedziemy przez Stężycę do Klukowej Huty. Stąd możemy wybrać się na zwiedzanie kręgów kamiennych w nieodległych Węsiorach (zob. s. 32). Niespełna 4 km na północny wschód od Klukowej Huty leżą Mściszewice. Nieopodal wioski znajduje się kolejne cmentarzysko kurhanowe. Trudno uwierzyć, że jeszcze 100 lat temu naliczono tu 350 mogił. Wtedy też rozpoczęto prace badawcze, które wznowiono dopiero w latach 80. XX w. Obecnie ratowaniem kurhanów i popularyzacją miejscowego dziedzictwa prahistorycznego zajmuje się Stowarzyszenie Rozwoju Sołectwa Mściszewice. Oznaczone kurhany znajdują się 700 m na zachód od wsi. Można tam dojechać drogą oznaczoną tablicami. Większość pochówków pochodzi z późnej epoki brązu i wczesnej epoki żelaza (VIII w. n.e.) i związana jest z grupą kaszubską kultury łużyckiej. Znaczna część tutejszych kurhanów opasana jest wieńcem kamiennym u podstawy kopca. Wracamy do Klukowej Huty i kierujemy się w stronę Kartuz, a potem Miechucina. Za wsią Borzestowo, przed ostatnimi tablicami miejscowości, po lewej stronie znajduje się parking, z którego można wybrać się do jednego z bardziej malowniczych grodzisk na Kaszubach. Powstało ono na wzgórzu Garecznica, z jednej strony podciętym Rynną Borzestowską, w której znajduje się Jezioro Długie, a z drugiej strony wąwozem. Sondażowe badania przeprowadzono w 1970 r., potwierdziły, że w latach 1000–650 p.n.e. istniała tu osada obronna kultury pomorskiej. Na wzgórzu odnajdziemy ślady czterech linii wałów i fos pomiędzy nim, które tworzyły system umacniający warownię od najłatwiej dostępnej strony północnej. Na grobli usypanej przez fosę mieściła się drewniana brama prowadząca do grodu (5,8 × 1,6 m) – odkryto jej spalone szczątki. Spod Garecznicy przez Miechucino i Garcz docieramy do Chmielna, aby zobaczyć kolejne grodzisko. Na niewielkim wzniesieniu zwanym Grodziskiem, pomiędzy Jeziorem Białym i Kłodno, znajdował się gród zamieszkany od IX do przełomu XIII i XIV w. Prawdopodobnie od lat 30. XIII w. był to gród kasztelański. W tym czasie mogła istnieć tu też murowano-drewniana wieża mieszkalno-obronna, bowiem w czasie prac wykopaliskowych odkryto szczątki kamiennej budowli. Gród był siedzibą księżniczki Damroki, córki Świętopełka II. Niewiele o niej wiadomo, pewne są tylko zdawkowe informacje o jej śmierci, zapisane w kronikach klasztorów w Żukowie i Oliwie. Reszta to domysły i legendy. Gród chmieleński został zniszczony prawdopodobnie w trakcie najazdu Brandenburczyków na Pomorze Gdańskie w 1308 r. Do Kartuz, gdzie zaczęliśmy wycieczkę, wracamy teraz drogą biegnącą w pobliżu Zamkowej Góry, znajdującej się pomiędzy Smętowem Chmieleńskim a Kartuzami. Piękna szosa wzdłuż bezjeziornej rynny polodowcowej doprowadza nas do lasu. Ten dobrze zachowany płat buczyny chroniony jest w rezerwacie „Zamkowa Góra”, a na szczyt Zamkowej Góry prowadzi ścieżka edukacyjna. Wzniesienie to pięknie się prezentuje znad brzegów położonego w pobliżu Jeziora Cichego. Według miejscowych podań, co jakiś czas pojawia się nad nim zaklęta księżniczka, prosząc o uratowanie jej zamku. Jezioro Ciche leży już na obrzeżach Kartuz, gdzie kończy się nasza wędrówka.

Czytany 144 razy Ostatnio zmieniany wtorek, 08 grudzień 2020 11:05

Skomentuj

Komentarz zostanie opublikowany po zatwierdzeniu przez redakcję.


Proszę rozwiązać proste zadanie (blokada antyspamowa):

Skocz do:

Polecamy

Wichrowe Wzgórze
( / Baza noclegowa)

Zdjęcie z galerii

Ostatnie komentarze

Gościmy

Odwiedza nas 171 gości oraz 0 użytkowników.

szwajcaria-kaszubska.pl